Mieczysław Wirkus, jeden z najbardziej znanych bioenergoterapeutow w Stanach Zjednoczonych, urodził sie w 1939 roku w Polsce. Jego niezwykły dar uzdrawiania został zauważony przez Mietka rodzinę gdy był kilkuletnim dzieckiem. Sama jego obecność sprawiała, że ataki astmy, na które cierpiała jego siostra, szybko mijały. Ludzie czuli sie dobrze w jego obecności, przestawali odczuwać dolegliwości i zaczynali sie uśmiechać.

Mietka talent, pogłębiany z biegiem lat przez praktykę, medytację, modlitwę i lektury dotyczace rozwoju duchowego oraz przez wymianę poglądów z innymi osobami posiadajacymi podobne uzdolnienia, sprawiły, iż został on szybko włączony do grona najlepszych i najbardziej znanych bioenergoterapeutow w Polsce. Był jednym z trzech pierwszych bioenergoterapeutow zatrudnionych przez warszawską medyczno-kosmetyczną spółdziełnię "Izis". Przyjmował tam pacjentów wspólnie z lekarzami, tak jak i w  Poradni Rehabilitacyjnej dla Dzieci i Młodzieży z Wadami Słuchu przy Polskim Związku Gluchych w Warszawie oraz w poliklinice  spółdzielni "Polifoto". Rezultaty były tak dobre, że coraz wiecej przedstawicieli świata nauki, lekarzy, fizyków i biologów zaczęło sie interesowac fenomenem bioenergii. Do połowy lat osiemdziesiątych jednak  nikt w Polsce nie zaproponował żadnego programu naukowych badań tego zjawiska. Zaproszenie do uczestniczenia w badaniach prowadzonych w USA dostał Mietek Wirkus na poczatku roku 1985 i w lecie tego samego roku wyjechał z żoną do Waszyngtonu.

W Stanach Zjednoczonych jego kariera rozwinęła sie błyskawicznie. Otworzył swoje biuro w Bethesdzie  w pobliżu Waszyngtonu, gdzie przyjmuje swoich klientow, często polecanych przez lekarzy. Prawie cztery tysiące osób w USA i Kanadzie wzięło udział w szkoleniach, które Mietek Wirkus  prowadzi wraz z żoną Małgorzatą. Uczą podstaw pracy z bioenergią oraz tego, jak można wykorzystać tę wiedzę dla poprawienia wlasnego samopoczucia oraz do pomagania innym w odzyskaniu zdrowia. Państwo Wirkusowie brali aktywny udział w ponad pięcdziesieciu  miedzynarodowych konferencjach i sympozjach poświęconych różnym aspektom uzdrawiania.

Mieczysław Wirkus jest w Stanach Zjednoczonych konsultantem bioenergii najczęściej  zapraszanym do uczestniczenia w poważnych badaniach naukowych. Prowadzone te badania byly m. inn przez takie naukowe ośrodki jak Menninger Foundation w Topeka w Kansas; Biuro Alternatywnej Medycyny przy Narodowych Instytutach Zdrowia w Bethesdzie w Marylandzie oraz przez Samueli Institute w Kalifornii i kontynuowane sa nadal. Osoby zainteresowane tymi badaniami  zapraszamy do zapoznania sie z wynikami niektorych z nich do  wersji angielskojezycznej w " Publications".

Badania nad fenomenem Bioenergii ( informacja ogólna)

Dla nikogo w USA nie jest tajemnicą, że od początku lat dziewiećdziesiątych  ponad jedna trzecia Amerykanów sięga po alternatywne sposoby leczenia i wydaje na nie prawie piętnaście miliardów dolarów rocznie. Ta niebagatelna suma jest jednym z powodów wzrostu zainteresowania lekarzy, ośrodków medycznych i medycznych uczelni niekonwencjonalnymi  terapiami. Można śmialo pokusić się o stwierdzenie, że  amerykańskie społeczeństwo w ten sposób  zmusiło świat medyczny do uważnego spojrzenia na metody zajmujace dotychczas peryferia medycyny konwencjonalnej lub wręcz przez tę medycynę nieuznawane. Do presji ekonomicznej przyłączyli się przedstawiciele komisji Senatu USA nadzorującej finanse największej naukowej placówki medyczno-badawczej Stanów Zjednoczonych - Narodowych Instytutów Zdrowia. W dokumencie zatwierdzającym budżet NIH (National Institutes of Health) na 1992 rok komisja senacka przekazała Instytutom fundusze na stworzenie  specjalnego biura, którego zadaniem miało być badanie i ocenianie przydatności praktyk alternatywnych.

Pierwszym zadaniem nowo utworzonego Biura było zdefiniowanie, co to właściwie jest ta medycyna alternatywna? Zadanie bardzo trudne, bo okazało sie, że nikt z pracownikow NIH nie potrafił na to pytanie odpowiedzieć. Zaczeły sie wielomiesieczne, zagorzałe dyskusje w których ostatecznie przeważyły głosy mówiące "Zbadajmy CZY to działa, a póżniej zajmiemy sie procesem JAK to działa, bo może jednak na naszym etapie wiedzy jeszcze nie wszystko wiemy "Nie wszystkim takie wyjście sie podobało, ale innego nie było i wkrótce został opublikowany przez NIH pierwszy program dotacji na badania w zakresie medycyny alternatywnej. Spośród ponad tysiąca nadesłanych kwestionariuszy wymagane kryteria  naukowe spełniły 452 propozycje. Narodowa Rada Doradcza, złożona z naukowców w wiekszości sceptycznie nastawionych do całego eksperymentu wybrała trzydzieści z nich do realizacji.

Jedną z wybranych propozycji została złożona przez dr. Steva Fahriona z Menniger Clinic i dotyczyła wpływu bioenergii na przypadki raka skóry  (basal cell carcinoma). Do programu tego dr.Fahrion zaprosił trzech dermatologów i dwie osoby pracujace z bioenergią - Ethel Lombardi i Polaka, Mietka Wirkusa. Oboje znakomicie sprawdzili się w serii innych badań znanych pod nazwą "Miedziana ściana" i prowadzonych przez dr. Elmera Greena z Menninger Clinic. Badania te, poza wieloma innymi ciekawymi rezultatami, wykazały iż Mietek Wirkus potrafił wielokrotnie wyemitować z siebie energię o mocy prawie 100 voltow i "rzucić" nią w miedzianą ścianę specjalnie dla tego programu skonstruowanego "miedzianego pokoju". "W świetle dzisiejszej nauki to nie jest możliwe" komentował ten fakt dr. Green w filmie nakręconym w czasie tych eksperymętów. "A jednak tak sie dzieje" dodawał po chwili.

Program badający wpływ bioenergii na raka skóry wypadł bardzo dobrze. Statystycznie ponad czterdzieści procent przypadków raka zaczęło się zmniejszać po działaniu bioenergią. Każdy przypadek został starannie sfotografowany przed i po pracy Mietka i Ethel, a wgląd w badania, metodologię, statystykę i rezultaty może mieć każdy, kto wejdzie w program internetowy Biura Alternatywnej Medycyny przy NIH.

Mietek Wirkus, jeden z pierwszych bioenergoterapeutów zatrudnionych w latach osiemdziesiątych przez warszawską medyczną spółdzielnię "Izis" jest dziś już dobrze znany w Stanach Zjednoczonych z efektów swej pracy z bioenergią i z uczestniczenia w wielu programach badawczych. Przez kilka lat brał udział w badaniach fal mózgowych w programach dr. Steva Fahriona, gdy na amerykańskim rynku pojawiły się pierwsze 24-ro kanałowe skomputeryzowane systemy diagnozujące EEG. System ten odbierał tyle sygnałów, że nareście można było zrobić dokładną mapę fal mózgowych Mietka.

Poprzednio badali je mniej precyzyjnymi aparatami EEG dr. Tod Mikuriya ze Stanfordu, dr. Les Fahmi z Princeton i dr. Elmer Green z Menninger Clinic. Wszyscy oni odnotowali dużą synchronizację obu półkul  mózgowych Wirkusa, wysoką częstotliwość fal Alfa, łatwość wchodzenia w fale Theta bez zamykania oczu - zjawisko bardzo  rzadkie. Podobny układ fal mózgowych widuje się u mistrzów Zen i joginów. Mózg przeciętnego człowieka wytwarza głównie fale Beta (myślenie) i niskiej częstotliwości fale Alfa (stany relaksacji). Większość z nas ma bardziej aktywną lewą półkulę (odpowiedzialną za praktyczne strony życia) niż prawą (odpowiedzialną za kreatywność).

Do kolejnej fazy eksperymentów dr. Fahrion włączył swoja pacjentkę, Patrycję Pooley. Badania miały odpowiedzieć na cztery pytania: czy układ fal mózgowych Mietka zmienia się w czasie bezpośredniej pracy z pacjentką, czy zmienia się, gdy pacjentka jest w innym pokoju, a Mietek wysyła do niej bioenergię na odległość, czy fale mózgowe pacjentki (zbadane uprzednio) w czasie sesji synchronizują się z falami mózgowymi Mietka i czy zmieniają się one w fazie medytacji poprzedzającej pracę z bioenergią.

Dr. Steve Fahrion zakładał, że jeśli efektem pracy z bioenergią jest uzdrowienie, to proces ten powinien znaleść odbicie w odczycie fal mózgowych zarówno bioenergoterapeuty jak i pacjenta. I nie mylił sie. Fale mózgowe Mietka w czasie pracy z Patrycją zmieniły się i uaktywniała się część mózgu związana z  niewerbalnym ukierunkowaniem i z intencyjnymi zachowaniami. Sytuacja ta powtarzała sie zarówno gdy pacjentka siedziała na przeciw Mietka, który pracował z nią bezpośrednio (bezdotykowo), jak i wówczas gdy Patrycja była w innym pomieszczeniu i Mietek  "wysyłał do niej bioenergię". W czasie każdej sesji następował proces większej synchronizacji fal mózgowych Mietka i pacjentki. Analiza fal mózgowych bioenergoterapeuty w czasie medytacji wykazała ten sam wzorzec, synchronizację obu półkul i wysoką częstotliwość fal Alfa. Ponadto w konkluzji badań można przeczytać, iż Patrycja Pooley po sesjach z Mietkiem przestała odczuwać silne bóle w okolicy brzucha, które męczyły ją od kilku lat i związane były z uprzednimi procedurami medycznymi oraz, że mineło jej uczucie nieustannego niepokoju w nogach, które pojawiło się po niedawno przebytej operacji. Opis tych badań został opublikowany w kwartalniku ISSSEEM "Subtle Energies and Energy Medicine" (Golden, Colorado) i można go tam zamówić. Opublikowany został także w materiałach  konferencji "The Sciencie and Spirituality of Healing" z pażdziernika 2000 roku.

W eksperymencie dr. Fahriona po raz pierwszy posłużono sie bardzo drogim 24- ro kanałowym systemem skomputerowanego EEG do badania fal mózgowych bioenergoterapeuty. Pacjentka była podłączona tylko do trzech kanałów. Szybko rozwijająca się technika sprawiła, że 19-sto kanałowe systemy stały sie dzisiaj tańsze i szeroko dostepne i można już je stosowac przy zbieraniu danych od dwóch osób jednoczesnie - bioenergoterapeuty i pacjenta. Takie badania przeprowadził z Mietkiem i trzema pacjentami dr. Steve Baumann z Pennsylwania University jesienią tego roku. Pełnego opracowania tych badań jeszcze nie ma, ale wyniki wstępne zapowiadają kolejną  interesującą publikację.

Świat ludzi nauki zajmujących się z życzliwym sceptycyzmem badaniem zjawisk nie dajacych się sklasyfikować zgodnie z obowiązujacymi paradygmatami nauki nie jest duży. Aby to robić trzeba mieć wizję, wiedzę szerszą niż dają dzisiejsze wąskie specjalizacje i odwagę by się nie dać zakrzyczeć "fotelowym autorytetom".

Mietek Wirkus w swoich poszukiwaniach odpowiedzi na pytania: czym jest bioenergia i w jakim stopniu posługiwanie się nią leży w możliwościach każdego człowieka, trafiał w Stanach na właściwych ludzi nauki. Po polskich doświadczeniach unikał entuzjastow i zagorzałych przeciwników. Szukał życzliwych  i otwartych sceptykow. Do nich należała dr. Elisabeth Targ z San Francisco, która ze swoim zespołem postanowiła przeprowadzić badania nad efektywnością uzdrawiania na odległość. Do udziału w badaniach zostało zaproszonych  40 pacjentów z zaawansowanym AIDS i dwunastu najlepszych uzdrowicieli z calych Stanow Zjednoczonych, w tym Mietek. Pacjenci mieszkali w rejonie San Francisco. Uzdrawiacze w różnych stanach USA. Wyniki tego programu były tak dobre, że dr. Targ zdcydowała się na przeprowadzenie dużo szerszych badań, z udziałem czterdziestu uzdrawiaczy z których większość praktykowała od ponad piętnastu lat i pracowała z co najmniej stoma osobami. Mietek Wirkus miał dodatkową satysfakcję, bo do uczestniczenia w tym programie zaproszono nie tylko jego, ale i jedenastu jego uczniów.

I znowu wyniki byly "prowokujace" jak je określano w amerykanskiej prasie. Okazało sie, że pacjenci poddani uzdrawianiu na odległość przebywali w szpitalach znacznie rzadziej i krócej, że zapadali dużo rzadziej na nowe choroby i przechodzili je o wiele lżej.   Cały program został opublikowany w amerykańskim medycznym periodyku "The Western Journal of Medicine" w grudniu 1998 roku. Zainteresowani mogą poszukać tej publikacji w internecie. Nie trzeba tu dodawać, że wszystkie wymienione tu badania spełniały wszelkie wymogi stawiane przez współczesną naukę. W przeciwnym razie nigdy nie doczekałyby się publikacji w fachowej medycznej literaturze.

Te i inne doświadczenia  przynosiły odpowiedź na pierwsze pytanie zadane przed laty w Biurze Alternatywnej Medycyny NIH - "Czy TO działa". W przypadku Mietka Wirkusa i jego pracy z bioenergia działało. Można więc było zacząć zastanawiać się nad tym, "jak TO działa".

Do współpracy przy próbie odpowiedzi na to pytanie zaprosił Mietka dr. Wayne Jonas, były dyrektor Biura Alternatywnej Medycyny przy NIH, wieloletni lekarz wojskowy i obecny dyrektor Samueli Institute for Information Biology. Każdy, kto interesuje się naukowymi badaniami nad medycyną niekonwencjonalną, medycyną komplementarną czy medycyną alternatywną powinien tę nazwę zapamiętać, bo o badaniach prowadzonych przez Samueli Institute usłyszymy jeszcze nie raz. Jego profesjonalne kierownictwo posiada wizję, wiedzę, wolę i pieniądze, by wykreować Instytut na wiodącą miedzynarodową placówkę badawczą. Poza biurami na wschodnim i zachodnim wybrzezu Stanów Zjednoczonych, posiada także ośrodki w Niemczech i Hong Kongu i otwiera nowe centrum w Indiach .

Badanie wpływu bioenergii na sztuczne komórki zaczęło się dwa lata temu, w laboratoriach Wydziału Uszkodzeń Komórek przy Instytucie Badań Wojskowych Walter Reed. Celem esperymentu było wykazanie, czy bezdotykowe wysyłanie bioenergii może spowodować wzrost pochłaniania jonów wapnia (Ca2+) przez sztucznie stworzone  komórki. Wiadomo, że możliwość magazynowania większej ilości jonów wapna przez komórkę pozwala na właściwy przebieg reakcji chemicznych w tejże komórce. Wyrównanie stężeń tych jonów miedzy wewnętrzną a zewnętrzną częścią ścianek komórki oznacza ich zamieranie. Zadaniem Mietka było "namówić" komórki by przy pomocy bioenergii zaczęły pobierac więcej jonów wapna. I pobierały! Przeciętnie o 22 procent więcej! Stan ten utrzymywał sie przez dwie godziny ! Ale to nie wszystko, wszystkie inne komórki, które znajdowały się w tym samym pomieszczeniu, ale nie były bezpośrednim celem pracy Mietka także zaczęły absorbować jony wapnia, choć w mniejszym procencie (ok 11 procent). Zaczęły one wracac do stanu poprzedniego po osmiu godzinach, a efekt zanikł całkowicie dopiero po pełnej dobie.

Każdy biolog i lekarz rozumie wagę tego doświadczenia. Wystarczy sobie uzmysłowić to, co medycyna konwencjonalna wie znakomicie, a mianowiecie, że podniesienie poziomu jonów wapnia w komórkach wzmacnia system odpornościowy, wspomaga właściwy podział zdrowych komórek, pomaga w obumieraniu komórek nowotworowych,  przyspiesza zrastanie się złamanych kości i wspomaga niemal wszystkie funkcje organizmu. Tego doświadczenia nie da sie przecenić!

W czasie gdy Mietek wysyłał bioenergię do próbówek ze sztucznymi komórkami inne osoby, nie mające nic wspólnego z pracą bioenergią starały się zrobić to samo w innych pomieszczeniach. Bez efektu! Komórki nie reagowały! Doświadczenia te powtarzano do znudzenia przez wiele miesięcy, zawsze z tym samym efektem. Komórki reagowały, gdy Mietek wysyłał do nich bioenergię, nie reagowały gdy inne osoby udawały, że to robią lub starały się to naśladować. Kolejne doświadczenie miało dać odpowiedź na pytanie, czy bioenergia ma wpływ na reakcje komórek na stress związany z podnoszeniem temperatury. Komórki podgrzewano przez dziesięć minut do 45° Celsjusza i okazało się, że inaczej zachowywały się komórki poddane bioenergii przed ogrzaniem, a inaczej nie poddane temu działaniu. Bez wchodzenia w techniczne szczegóły można powiedzieć, że komórki poddane działaniu bioenergii były mniej zestresowane.

Kilkunastomiesieczne doświadczenia przynosiły wiele zaskakujących sytuacji i potwierdzały niektóre opinie Mietka na temat pracy bioenergią. Na przykład jak ważna w tej pracy jest koncentracja, jak istotne jest mentalne nastawienie i skupienie myśli na tym, co sie robi. Tylko raz eksperyment się nie udał i stało się to w dniu gdy zachorował Mietka pies i gdy jego myśli były skierowane na zostawionego w domu psa, a nie probówkę z komórkami. Innym razem Mietek powiedział zdumionym laborantom, że komórki które mu przyniesiono są bardzo smutne i że umierają. Okazało się, że laborant zapomniał je nakarmić, a powinny być odżywiane co 3-4 dni.!

Opublikowanie tych badań wywołało sensację. I nic dziwnego. Jest to otwarcie drzwi do kolejnej całej serii badań nad wpływem energii emitowanej przez człowieka (bioenergii), które Mietek Wirkus zacznie w lutym przyszłego roku. Program jest długi i czasochłonny, ale gdy zakończy się sukcesem, będziemy wszyscy wiedzieli o sobie dużo więcej, a nauka otworzy kolejny rozdział swej historii.

Wszystkim, którzy chcieliby zapoznac się z naukowym opracowaniem tych ostatnich badań zachęcam do przeczytania  numeru 1 "Journal of Investigative Medicine" ze stycznia 2002 roku. Zaś tym, którzy nadal i niezmiennie od lat twierdzą, że w bioenergii nie ma czego badać i nie ma jak badać, sugeruję wstrzymanie się od tego typu wypowiedzi, bo niedługo mogą się poczuć trochę niewyraźnie. Równocześnie należy dodać, że prawdą jest, iż nie wszyscy, którzy nazywają siebie bioenergoterapeutami posiadają umiejętność pracy bioenergią. Jak pokazują powyższe doświadczenia, to zbadać już można. Trzeba tylko chcieć.
hands
Mietek wysyła bioenergię do próbówki ze sztucznymi komórkami.